Kontrowersje wokół monografii „Złotów 1370-2020” - epilog

  • 04.05.2021, 10:39
  • Kamil Ceranowski
Kontrowersje wokół monografii „Złotów 1370-2020” - epilog
Na prośbę Czytelników, organizacji społecznych i przedstawicieli samorządu zamieszczamy uaktualniony katalog uwag do publikacji prof. Joachima Zdrenki "Złotów 1370-2020". Praca zbiorowa redakcji www.77400.pl

Wprowadzenie

W grudniu 2020 roku ukazała się jubileuszowa publikacja „Złotów 1370-2020”. Jej autorem jest prof. J. Zdrenka. Praca liczy 575 stron. Została wydana przez „Wydawnictwo Adam Marszałek” z Torunia, które specjalizuje się w publikacji prac naukowych. Do tej pory książka doczekała się czterech opinii naukowych. Ich autorami są profesorowie: Marceli Tureczek, Andrzej Kokowski, Błażej Śliwiński oraz Andrzej Lubiński (Krakowskie Studia Małopolskie). Książka figuruje również w spisie prac naukowych, który zamieszczony jest na stronie Instytutu Historii Uniwersytetu w Zielonej Górze. Została sfinansowana przez Radę Miasta w Złotowie. Wydatkowana kwota to 70 000 zł. Jej sprzedażą i promocją zajmuje się m.in. Muzeum Ziemi Złotowskiej (koszt zakupu wynosi 100 zł). Książka „Złotów 1370-2020”, według informacji prasowych, zostanie wkrótce przetłumaczona na język niemiecki i wydana u naszych zachodnich sąsiadów.

Publikacja „Złotów 1370-2020” nie doczekała się dotychczas krytycznych opinii naukowych. Przeciwnie, jest chwalona przez recenzentów. Należy zaznaczyć, że ich zapisy sprowadzają się głównie do potwierdzenia dorobku naukowego autora i bardzo ogólnego omówienia książki. Tymczasem w publikacji występują nieścisłości, istotne braki oraz błędy. Można również odnieść wrażenie, że to kompendium wiedzy o złotowskich Niemcach, nie natomiast obiektywnie napisane dzieje Złotowa. Razi także to, że praca mieni się opracowaniem naukowym. Tymczasem w wielu miejscach można odnaleźć sformułowania naładowane dużym ładunkiem emocji.

Redakcja 77400.pl, po wnikliwej lekturze, bardzo krytycznie odnosi się do publikacji „Złotów 1370-2020”. Efektem tego są liczne artykuły, które ukazały się na naszym portalu. Dziękujemy również Czytelnikom, którzy nadesłali swoje uwagi do tej publikacji. Jednocześnie podkreślamy, że nie jest naszym celem atak na prof. Joachima Zdrenkę. Tego rodzaju narrację starają się wprowadzić niektóre media. Podkreślamy, że kierujemy się jedynie troską o obecne i przyszłe pokolenia, które będą czerpać wiedzę o Ziemi Złotowskiej właśnie z tej książki. Obawiamy się zwłaszcza tego, że stanie się ona zaczynem dla kolejnych prac naukowych, w których powielane będą błędy i niedopowiedzenia zawarte w publikacji „Złotów 1370-2020”.

Trwa nagonka medialna, której ostrze wymierzone jest w krytyków opracowania prof. Zdrenki. Podgrzewa ją również sam prof. Zdrenka (np. poprzez listy kierowane do radnych Rady Miasta Złotowa). To zaskakujące, bo osoby ze świata naukowego powinny przyjmować krytykę z pokorą. Podkreślamy, nie jest naszym celem podważanie dorobku naukowego prof. Zdrenki. Nie wolno nam natomiast przechodzić obojętnie wobec oczywistych niedociągnięć publikacji „Złotów 1370-2020”. Na prośbę naszych Czytelników zamieszczamy zaktualizowany zestaw uwag do jubileuszowej publikacji. Zapraszamy również do kontaktu poprzez e-mail.

 

Katalog błędów i nieścisłości

s. 271 – Autor przedstawia biogram dra Kurta Messerschmidta, pomija przy tym wątek jego zbrodniczej działalności w Szpitalu Powiatowym w Złotowie. Co więcej, kreuje dra Kurta Messerschmidta na autorytet i postuluje, w swojej publikacji, upamiętnienie go w Złotowie. Uwaga: Prokurator Tomasz Jankowski z pionu śledczego IPN w Gdańsku poinformował naszą redakcję, że w latach 2000-2004 prowadzone było dochodzenie w sprawie przymusowej sterylizacji złotowskich Romów (w tym bez znieczulenia). Chodzi o czyn z art. 118 § 2 kk w zw. z art. 4 Ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W toku śledztwa ustalono, że zabiegów sterylizacji w szpitalu w Złotowie mieli dokonywać dwaj niemieccy lekarze: Kurt Schwenzer i Kurt Messerschmidt. Śledztwo zostało umorzone na skutek ich śmierci. Po 2004 roku sprawa sterylizacji Romów była szeroko opisywana przez media (m.in. portal 77400.pl) oraz naukowców (np. książka dra Krzysztofa Bukowskiego „Sterylizacja ludności romskiej 1943-1945 w Bydgoszczy, Dobiegniewie, Pile i Złotowie”). Kwestia ta została poruszona również przez historyków - regionalistów. Mowa przede wszystkim o Wojciechu Kokowskim, który  w publikacji "Polskie szeregi na Ziemi Złotowskiej" (2013) przytoczył nazwisko Kurta Messerschmidta w kontekście sterylizacji złotowskich Romów (s.195).  Intersujące, że informacja ta zawiera odnośnik do publikacji, które ukazały się m.in. w latach 70. XX wieku!  Na koniec należy dodać, że podsumowanie śledztwa w sprawie przymusowej sterylizacji złotowskich Romów znajduje się na stronie Instytutu Pamięci Narodowej oraz wielu innych miejscach w internecie.

s. 270 – Autor zamieszcza notkę biograficzną dra Kurta Schwenzera, pomija przy tym wątek jego zbrodniczej działalności w Szpitalu Powiatowym w Złotowie. Przemilcza również jego przynależności do NSDAP. Uwaga: Profesor Zdrenka w wypowiedzi udzielonej naszej redakcji 77400. (poprzez e-mail), przyznał, że znał fakt przynależności dra Kurta Schwenzera do NSDAP. Także to, że mógł on uczestniczyć w sterylizacji złotowskich Romów w Szpitalu Powiatowym w Złotowie.

s. 440 (hasła na literę „S”) i w całej książce – Brak informacji o przymusowej sterylizacji złotowskich Romów. Uwaga: Profesor Zdrenka w wypowiedzi udzielonej naszej redakcji 77400.pl (e-mail), przyznał, że wiedział o sterylizacji złotowskich Romów w Szpitalu Powiatowym w Złotowie.

s. 13-84 - „Zarys dziejów” – ten fragment książki „Złotów 1370-2020” nie zawiera opisu całej historii Złotowa. Kończy się w momencie opuszczenia przez Niemców Ziemi Złotowskiej w 1945 roku. Uwaga: Cytat z płaszczyzny tylnej książki: „część pierwsza („Zarys dziejów”) zawiera narracyjnie przedstawiony przebieg dziejów od starożytności do współczesności”. Ten zapis w sposób jednoznaczny wprowadza czytelnika w błąd! Profesor Zdrenka zakończył bowiem swój opis na 1945 roku, tj. w momencie opuszczenia tych terenów przez Niemców. Zupełnie pomija lata 1946-2020! Co istotne, w „Zarysie dziejów” najwięcej miejsca poświęca okresowi niemieckiego panowania nad Ziemią Złotowską, mimo że to zaledwie 173 lata z 650 lat miasta Złotowa.

s. 331 – Kontrowersyjne zdanie: „Nigdy też nie poznamy dokładnej liczby ofiar polskich Obozów Pracy dla Niemców w Złotowie i Potulicach”; Uwaga: Cytowane zdania pochodzą z hasła „Ofiary II wojny światowej”. Użyty przez prof. Zdrenkę termin „polskie Obozy Pracy” jest dyskusyjny chociażby ze względu na fakt, że większość terenów Rzeczpospolitej, począwszy od stycznia 1944 roku stopniowo przechodziła pod okupację sowiecką. To właśnie Sowieci tworzyli i wykorzystywali dla swoich celów komunistyczny aparat bezpieczeństwa na ziemiach polskich. Przykładem złotowscy funkcjonariusze UB, którzy ukończyli szkołę „bezpieki” w Kujbyszewie (np. Czesław Obuchowicz).

s. 330-331 - Brak słowa "niemieckie" przy określeniu obozów koncentracyjnych, które funkcjonowały na terenie III Rzeszy i terenach przez nią okupowanych. Autor używa za to przymiotnika „polski” przy określeniu Obozu Pracy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Złotowie. Do ofiar obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej zalicza: „Żydów, Cyganów, Polaków i Niemców”. To uproszczenie może rozmywać odpowiedzialność za II wojnę światową. Należy przypomnieć, że książka „Złotów 1370-2020” zostanie wkrótce przetłumaczona na język niemiecki.

s. 330-331 - Do ofiar „polskich Obozów Pracy”, chodzi o s. 330-331,  prof. Zdrenka zalicza wyłącznie Niemców. Tymczasem prof. Romanow i inni autorzy (np. Tadeusz Wolsza, Krzysztof Bukowski) wymieniają również polską ludność autochtoniczną (np. Tomasza Bułkę i jego rodzinę z Radawnicy). Ponadto żołnierzy Armii Krajowej (np. Witolda Kieżuna, żołnierzy wileńskich oddziałów AK wracający z Kaługi) oraz Polaków internowanych z różnych względów w ZSRS (np. polskich jeńców wojennych z niemieckiego obozu w Norwegii, którzy wracali na ziemie polskie przez ZSRS oraz Polaków przymusowo wcielonych do Wehrmachtu i uwięzionych przez Sowietów). Wymienieni autorzy określają obóz również terminem „dziki”. Wskazują w ten sposób, że przez większość swego okresu miał on niesformalizowany charakter.

s. 93-117 – Brak hasła Biniakowscy. Uwaga: Rodzina Biniakowskich była jedną z najbardziej zasłużonych rodzin w krzewieniu polskości w Złotowie. Dom Biniakowskich od 1 stycznia 1923 roku był siedzibą władz V Dzielnicy ZPwN, Polsko-Katolickiego Towarzystwa Szkolnego, od 1925 roku znajdowało się tu biuro polskiego adwokata Jerzego Kostenckiego. Na zapleczu w starym szachulcowym budynku mieściło się polskie przedszkole, organizowano tam różne kursy, np. kursy gotowania. W latach trzydziestych wybudowała Władysława Biniakowska w tym celu dodatkowy budynek. Dom Biniakowskich był swoistą „twierdzą polskości” – miejscem konspiracyjnych spotkań, przygotowywania walk niepodległościowych, ruchu oporu w okresie międzywojennym. W okresie ustalania granic II Rzeczpospolitej i w czasie Powstania Wielkopolskiego przechowywano tutaj broń. Spotykały się tu polskie rodziny Seydaków, Taterów, Pangliszów, Sobierajczyków czy Grochowskich z Lipki. Często gościli tu polscy księża – ks. Leon Pellowski, ks. Kozłowski, ks. Bolesław Domański, ks. Alfons Sobierajczyk, ks. Władysław Paszki, ks. Maksymilian Grochowski. W. Biniakowska była współfundatorką i matką chrzestną sztandaru złotowskiego chóru „Cecylia”. Jedna z jej córek, Helena, która ukończyła Uniwersytet TCL w Dolkach koło Gniezna, pracowała jako sekretarka w biurze V Dzielnicy ZPwN, była członkinią „Cecylii”, w 1934 roku wyszła za mąż za Jana Rożeńskiego – kierownika Polsko-Katolickiego Towarzystwa Szkolnego. Syn Kazimierz Biniakowski był działaczem sportowym, wiceprezesem klubu sportowego „Sparta” i jej bramkarzem, należał także do chóru, podobnie jak druga córka Łucja. Tego rodzaju informacje znajdują się w wielu miejscach. Przykładem strona internetowa Urzędu Miasta Złotowa.

335-387 – Brak hasła: Polsko – Katolickie Towarzystwo Szkolne Rejencji Pilskiej z siedzibą w Złotowie. Uwaga: Instytucja powstała 23 października 1924 roku. Przeszkody stawiane przez niemieckiego landrata Jansena sprawiły, że została zarejestrowana 5 sierpnia 1925 roku. Organizacja krzewiła polskości m.in. poprzez organizowanie prywatnego szkolnictwa polskiego oraz działalność kulturalną. W publikacji brak biogramów kilku jego działaczy. M.in. Pawła Massela, Józefa Marlewskiego, Kazimierza Rosenthala, Jana Brzezińskiego.Na stronie 455 znajduje się ledwie akapit poświęcony tej organizacji. Istnieje bogaty materiał źródłowy na ten temat. Między innymi w Muzeum Ziemi Złotowskiej.

s. 331 – Kontrowersyjne zdanie: „Do ofiar II wojny światowej zalicza się również osoby, które doznały aktu gwałtu w wyniku zmuszania ludności niemieckiej do opuszczenia ziemi złotowskiej”. Uwaga: Profesor Zdrenka potępia wysiedlenia Niemców. W książce nie wspomina natomiast o ustawie z 28 lutego 1939 roku o zabezpieczeniu granicy III Rzeszy oraz innych aktach prawnych, które doprowadziły do przymusowego wysiedlenia Polaków z tej części Krajny. Również o prześladowaniach Polaków przed dojściem Hitlera do władzy. Na przykład w biogramie Jana Rożeńskiego (s. 410-411), działacza zaangażowanego w tworzenie polskich szkół prywatnych w Niemczech, pominięto informację o zamachu na jego życie (J. Kęcińska Kaczmarek, R. Rożeński „Jan Rożeński (1904-1968)”, Złotów 2015). Brak również informacji o osobach odpowiedzialnych za tego rodzaju postępowanie. Szerzej o tym wkrótce w publikacjach na portalu 77400pl.

s. 132 – Kontrowersyjne zdanie: „Pod względem niszczenia cmentarzy „budowniczowie” cmentarza wojennego w Złotowie niczym nie różnią się od nazistów”. Uwaga: Profesor Zdrenka w kilku miejscach w książce porusza kwestię usuwania niemieckich symboli z przestrzeni miasta. Wskazuje też odpowiedzialnych, tj. „władzę komunistyczną” (s. 60) i „starostę złotowskiego” (s. 84). Dokonuje również oceny tych czynów. Określa je m.in. jako: „akt antyniemiecki” (s. 132) oraz „pastwo nieprzemyślanych działań (s. 60).

s. 343, s. 486 – Błąd w nazwie: „Państwowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego” Uwaga: Na terenie Złotowa funkcjonował Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Podlegał Wojewódzkiemu Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego. Ten zaś Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego.

s. 433 – Błąd w określeniu przynależności administracyjnej powiatu złotowskiego po II wojnie światowej. Uwaga: Profesor Zdrenka na s. 433 pominął fakt przynależności powiatu złotowskiego do województwa szczecińskiego. Chodzi o lata 1946-1950.

s. 142 – Pominięcie istotnego faktu w biogramie ks. Bolesława Domańskiego. Uwaga: Ks. Bolesław Domański jest postacią symboliczną w historii powiatu złotowskiego. Przyrównywany bywa do Wojciecha Korfantego. Walczył o zachowanie polskości Krajny w okresie niemieckiego zaboru. Jego historia jest dość dobrze znana mieszkańcom naszego regionu. Tymczasem jego biogram został uszczuplony m.in. o istotny fakt, że w sierpniu 1914 roku został aresztowany przez Niemców. Powodem było wygłoszenie patriotycznego przemówienia w Krajence. Tak to wydarzenie opisywał Tygodnik Ilustrowany z 15 września 1928 roku. „Władze niemieckie aresztują ks. Domańskiego, wywożą do więzienia wojskowego w Bydgoszczy i stawiają przed sąd wojenny. Cudem prawie uchodzi śmierci przez rozstrzelanie”. W to miejsce w biogramie ks. Domańskiego pojawia się historia Antona Franza Goerke, który nie miał żadnych związków z duchownym. W jakim celu?

s. 142 – Pominięcie hasła „Dom Polski” w Złotowie. Uwaga: W latach 1935–1939 znajdowała się tu siedziba V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech oraz innych ówczesnych instytucji polonijnych: Zarządu Polskokatolickiego Towarzystwa Szkolnego na rejencję pilską, inspektoratu polskich szkół, Zarządu Związku Polskich Towarzystw Młodzieżowych, filii redakcji „Głosu Pogranicza i Kaszub”. Autor zamieścił za to hasła odnoszące się do niemieckich domów handlowych. Na przykład „Seelert Feodor Kaufhaus”.

s. 472 – Hasło „tablice upamiętniające”. Uwaga: Profesor Zdrenka nie wymienia m.in. tablicy poświęconej: Marii Kaczyńskiej (ul. Domańskiego), Powstańcom Wielkopolskim (cmentarz, ul. Chojnicka) oraz działalności Związku Polaków w Niemczech (ul. Domańskiego).

s. 335-387 – Brak hasła: „Powstanie Wielkopolskie”. Nie ma też biogramów powstańców spoczywających na cmentarzu w Złotowie.

s. 85-553 - Brak biogramów Ofiar katastrofy nad Smoleńskiem: Pierwszej Damy Rzeczypospolitej Polskiej Marii Kaczyńskiej i Janusza Zakrzeńskiego. Wymienieni byli związani ze Złotowem. Maria Kaczyńska mieszkała przy ul. Domańskiego. Jej ojciec zmarł w Szpitalu Powiatowym w Złotowie. Maria Kaczyńska posiada tablicę upamiętniającą w Złotowie. Aktor Janusz Zakrzeński również posiada tablicę upamiętniającą jego pobyt na Krajnie (prof. Zdrenka jedynie o tym wspomina w swojej publikacji).

s. 371 – 379 - Hasło „ pomniki”. Pojawiają się istotne braki, niezrozumiały jest też zastosowany podział. Uwaga: Profesor Zdrenka pominął milczeniem monument, który znajduje się na cmentarzu przy ulicy Chojnickiej. Poświęcony jest Ofiarom niemieckich zbrodni w Barkniewku. Brak również opisu obiektu, który znajduje się przy Szkole Podstawowej nr 3. Poświęcony jest Związkowi Polaków w Niemczech. Na stronach 371-379 nie ma również opisu pomnika ks. Bolesława Domańskiego. Znajduje się jedynie odsyłacz. Przy haśle „pomniki” pojawia się m.in. opis pomnika poświęconego rewolucji narodowosocjalistycznej. (s.377)

s. 185 – Istotny brak w biogramie ks. Maksymiliana Grochowskiego. Pominięto fakt że duchowny był torturowany przez Niemców. Uwaga: Informacja o torturowaniu duchownego jest powszechnie znana. Można ją odnaleźć między innymi w opracowaniu Stanisława Żeleżniewicza, Szkoły polskie na ziemi złotowskiej, Piła 1989, s. 27.

s.345-346 - W biogramie ks. Leona Pellowskiego brak informacji, że w okresie jego administrowania parafią WNMP zbudowana została plebania.

s. 146-147 – Opis II wojny światowej. Brak w nim określenia państw agresorów! Uwaga: Mowa jedynie o jednostkach Wehrmachtu, które wzięły udział w wojnie z Polską. „Wzięły udział”, to wszystko. Autor odnosi się głównie do wojskowych ofiar II wojny światowej, które zginęły w niemieckim mundurze. Nie wspomina np. o osobach, które w różnym czasie wyemigrowały do Polski i w okresie działań wojennych służyły w polskiej armii (np. w podziemnych organizacjach). Pomija również fakt, że wielu Polaków, którzy przymusowo zostali wcieleni do Wehrmachtu, później walczyło z Niemcami w „Armii Andersa”. Do ofiar II wojny światowej prof. Zdrenka zaliczył również „niemieckich żołnierzy inwalidów”, których, Jego zdaniem , zwycięskie wojska najczęściej rozstrzeliwały. Profesor nie podaje przy tym źródła, które wskazuje, że tego rodzaju czyny miały miejsce na terenie Złotowa.

s. 1-574 – Autor pomija milczeniem konspiracyjną działalność Polaków w okresie II wojny światowej i okresie powojennym. Uwaga: Ze Złotowem związanych było/jest wielu uczestników konspiracji. Mowa m.in. o członkach Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych oraz Batalionów Chłopskich (przykładem Czesław Mackiewicz). Również Żołnierzy Wyklętych (przykładem kpt. Marian Hryniewiecki). Istnieje stosunkowo dużo publikacji na ten temat (również w internecie). Prof. Zdrenka pominął również działaczy Solidarności. Przykładem prof. Andrzej Hermann – ceniony nauczyciel (w latach 1963-1966 dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Złotowie), który w okresie stanu wojennego, jako jedyny w regionie, był internowany przez juntę Jaruzelskiego. Jego historia była wielokrotnie opisywana m.in. przez lokalne media. W publikacji „Złotów 1370- 2020” nie ma też nic na temat polskich organizacji kombatanckich. Na przykład pominięto zesłańców Sybiru, mimo że jest bardzo dużo materiałów źródłowych na temat ich prześladowań. Szerokiego opisu doczekały się za to niemieckie organizacje kombatanckie, które działały do 1945 roku. Na przykład Niemiecki Związek Bojowników Rzeszy. s. 309-310.

s. 1-574 – Autor pomija wielu zasłużonych Polaków, którzy krzewili polskość w okresie niemieckiego (pruskiego) zaboru i po 1945 roku. Uwaga: Dwa lata temu duet profesorski „A. Kokowski – J. Zdrenka niezwykle ostro zrecenzował książkę „Leksykon Krajny” (Zapiski Historyczne nr 3, 2019). Mowa o pracy zbiorowej, która powstała pod redakcją dra Sławomira Łanieckiego. Krytyka objęła także prof. Jowitę Kęcińską Kaczmarek, która od lat, i to ze znakomitym skutkiem, promuje Krajnę. Profesorowie podnieśli m.in. zarzut, że na miejsce w "Leksykonie" zasługuje wiele postaci z powojennej historii Krajny złotowskiej. Cytat: „paru profesorów złotowskiego Liceum Ogólnokształcącego (Czesław Buchwald, Mieczysław Gołębiowski, Franciszek Włoszczyński, Maria Kuderewicz, Edmund Zieliński), stanowiących o randze szkoły i kulturowym obrazie miasta; czy chociażby legenda złotowskich restauratorów, Bazyli Poczajowiec”. Rzeczywiście, w „Leksykonie Krajny” (224 strony, tematyka: cała Krajna) zabrakło dla wymienionych osób miejsca. Interesujące jest jednak, że w znacznie obszerniejszej publikacji prof. Zdrenki (573 strony, książka tylko o Złotowie) również próżno szukać ich biogramów (podobnie brak informacji o Jerzym Kosteckim, Janinie Weber, Annie Borkowa i wielu innych zasłużonych nauczycielach).

s. 1-574 - Brak informacji o niemieckich represjach wobec polskich katolickich szkół prywatnych w okresie międzywojennym.

s. 87-552 - Przeważają biogramy Niemców oraz opisy związanych z nimi firm lub wydarzeń. Uwaga: W opracowaniu pojawiają się m.in. biogramy.: Paula Waltera - autora pism propagandowych NSDAP i członka niemieckiej partii komunistycznej (KPD), Guntera Kahlberga – urzędnika średniego szczebla w Nadrenii Palatynacie (członek CDU), Hansa Mallacha, który zanim został znanym niemieckim lekarzem, walczył na froncie wschodnim w Waffen SS, a po tym jak został ranny, jako SS-Unterscharfuhrer służył w ochronie Kancelarii Rzeszy. Takich przykładów można oczywiście wymienić znacznie więcej! Pominięto za to wielu Polaków, którzy zapisali swoje karty w historii Ziemi Złotowskiej (Józef Kapelski, Henryk Jaroszyk, ks. Leon Lew Kiedrowski i dziesiątki innych). Autor wymienia (s.383) i szeroko opisuje także niemieckie tytuły prasowe, które pojawiały się na ziemi złotowskiej w okresie międzywojennym. Pomija przy tym działalność polonijną. Na przykład funkcjonowanie filii redakcji „Głosu Pogranicza i Kaszub” (znajdowała się w „Domu Polskim”). Całkowicie przemilcza powojenną prasę, która ukazywała się lub ukazuje w języku polskim. Poświęca za to miejsce prasie ziomkowskiej, która obecnie wydawana jest na terenie Niemiec. Profesor Zdrenka dość skrupulatnie opisuje niemieckie firmy, które działały do 1945 roku. Pomija za to milczeniem przedsiębiorców, którzy byli lub są wizytówką Złotowa. Mowa np. o Media Expert oraz firmie Hydropex, które znane są w całej Polsce. Opisuje Niemiecki Czerwony Krzyż, pomija Polski Czerwony Krzyż. Takich analogii można wymienić bardzo dużo.

s. 87-552 - Brak hasła „Rodło” oraz „Szlak Znaku Rodła”. Uwaga: „Szlak Znaku Rodła” upamiętnia miejsca ważne dla przedwojennej historii Złotowa. Znak „Rodła” integrował Polaków w Niemczech. Obecnie znajduje się w wielu miejscach w Złotowie (np. na budynku ratusza). Opis "Szlaku Rodła" znajduje się np. na stronie Urzędu Miasta Złotowa.

s. 432-434 – Wybiórcze omówienie złotowskich starostów. Uwaga: Mimo dostępu do źródeł, na fotografie i krótkie opisy zasłużyły wyłącznie osoby z niemieckim rodowodem. Brak informacji o nieprzychylnym postępowaniu niemieckich starostów wobec ludności polskiej.

s. 115-117 – Wybiórcze omówienie złotowskich burmistrzów. Uwaga: Mimo dostępu do źródeł, na fotografie i krótkie opisy zasłużyły głównie osoby z niemieckim rodowodem. Z powojennych burmistrzów tylko Jan Kocik zasłużył na to wyróżnienie.

s. 553-573 – Brak kilku istotnych pozycji w bibliografii. Uwaga: Z bibliografii wynika, że prof. Zdrenka nie korzystał ze zbiorów Instytutu Pamięci Narodowej. Czy można napisać rzetelną pracę o powojennych losach Krajny bez tego źródła? W bibliografii zabrakło także kilku regionalizmów. Przykładem praca Wojciecha Kokowskiego „Polskie szeregi na Ziemi Złotowskiej” (2013). Książka ta, opracowana rzetelnie pod względem naukowym, zawiera mnóstwo znanych i zupełnie nieznanych faktów z życia przedwojennych i powojennych Złotowian.

s. 125-127 – Istotne braki przy haśle: „Chór Towarzystwa Śpiewu Cecylia”, który stanowi jeden z symboli polskości Złotowa. Uwaga: Poniżej porównanie opisów „Chóru Towarzystwa Śpiewu Cecylia” w książkach „Złotów 1370-2020” (Zdrenka) i „Polskie szeregi na ziemi złotowskiej” (Kokowski). Obydwaj autorzy wspominają, że chór ma swoje korzenie w XIX wieku. Wojciech Kokowski określa go jako: „Najstarszy polski zespół śpiewaczy w Niemczech”. Prof. Zdrenka pomija ten opis i zamieszcza w nawiasie słowa „Chor des GesangvereinsCacilia”. Kokowski wspomina o zaprzestaniu działalności chóru na skutek niemieckich szykan. Prof. Zdrenka nie podaje tej informacji. Kokowski określa datę wznowienia działalności chóru (1902) i fakt jego reorganizacji. Prof. Zdrenka używa terminu „przekształcenie”. Kokowski podaje nazwę "Towarzystwo Śpiewu św. Cecylii", natomiast prof. Zdrenka używa terminu „Towarzystwo Śpiewu Cecylia”. Obydwaj wspominają o dyrygencie Bolesławie Mazurkiewiczu, który optował za Polską (uwaga: brak jego biogramu w książce prof. Zdrenki). Dalej znów występują różnice. Zdaniem profesora Zdrenki: po Mazurkiewiczu dyrygentem został Roman Kołodziej. Kokowski wymienia natomiast po Mazurkiewiczu: Augusta Ziółkowskiego i Bernarda Maciejewskiego, i dopiero wtedy Romana Kołodzieja. Prof. Zdrenka wymienia jednego prezesa chóru (dra Józefa Kapelskiego). Kokowski wymienia wszystkich. (Kapelskiego, Sobierajczyka, Włoszczyńskiego, ks. Kozłowskiego, Noryśkiewicza, Mackowicza, Rożeńskiego i Kocika – większość z nich nie ma biogramów w publikacji prof. Zdrenki!!!). Wojciech Kokowski wspomina o niemieckich szykanach wobec polskich chórzystów (np. zwolnienia z pracy). Prof. Zdrenka nic nie napisał na ten temat. Podobnie o śmierci 13 członków chóru, którzy podczas wojny zmarli w niemieckich obozach koncentracyjnych lub zginęli w inny sposób. Braki u prof. Zdrenki widoczne są także w okresie powojennym. Obydwaj autorzy podają zgodnie datę reaktywacji chóru (wrzesień 1945 r.). Kokowski wymienia Jana Kocika jako pierwszego powojennego prezesa Towarzystwa, a następnie: Izydora Maćkowicza, Edwarda Pierzyńskiego, Zdzisława Czajkowskiego i od 1948 Teofila Kokowskiego. Prof. Zdrenka wymienia jedynie tego ostatniego. Autor publikacji „Złotów 1370-2020” wymienia dwóch dyrygentów. Cytat „dyrygentem był Stefan Kamprowski, a od 1977 Tadeusz Dobek”. Wojciech Kokowski wymienia kolejno: Marcelego Romanowskiego (1945-47), Pawła Pierzyńskiego (1947-73), Stefana Kamprowskiego (1973-1978).

s. 287 – Błędna nazwa miejscowości. Kleszczena zamiast Kleszczyna. Mowa o rodzinnej miejscowości rodziny Kokowskich.

s. 388 -390 – Informacje niezgodna z obowiązującym prawem, chodzi o łączenie funkcji radnego i burmistrza. Uwaga: Na przykład w kadencji 2014 -2018 Burmistrz Adam Pulit figuruje również jako radny. Funkcji tych nie wolno łączyć. Pomyłka prof. Zdrenki dotyczy nie tylko tej kadencji.

s. 525 i inne – Autor używa terminu wyzwolenie odnośnie zdobycia Złotowa w styczniu 1945 roku. W tym miejscu należy podkreślić, że wejście Armii Czerwonej i podległej jej Armii Berlinga nie przyniosło Polakom wyzwolenia. Używanie tego terminu jest zatem nietrafne i słusznie negowane przez wielu współczesnych historyków. Sowiecka Rosja była agresorem od 17 września 1939 roku. Od stycznia 1944 roku rozpoczęła ponowne zajmowanie ziem II Rzeczpospolitej. Później weszła także m.in. na terytorium, które Polska utraciła w wyniku I rozbioru. Termin „wyzwolenie” ma się też nijak do kolejnych słów profesora Zdrenki. Mowa w nich o tym, że. „od lutego do lipca 1945 roku soldateska sowiecka i polska rządziła się bezkarnie” i na jej konto należy zaliczyć podpalenia i zabójstwa. Jak to się ma do terminu wyzwolenie? Jak można sprawców gwałtów, zabójstw, rabunków, podpaleń nazywać mianem wyzwolicieli? Przecież brak w tym logiki!

s. 85 – 553 – Część encyklopedyczna nie sprowadza się jedynie do krótkich hasłowych opisów. Autor dokonuje (głównie w oparciu o opinie Ericha Hoffmanna) także ocen (np. poszczególnych postaci). Poświęca też nieproporcjonalnie dużo miejsca Niemcom (np. Hoffmannowi). W sposób ogólnikowy opisuje zaś wielu wybitnych Polaków (np. ks. Domańskiego).

s. 9 – Kontrowersyjne zdanie: „Powstanie Związku Polaków w Niemczech i jego zdecydowana polityka antyniemiecka jeszcze bardziej zaostrzyła konflikt na linii Polak – Niemiec”. Uwaga: Związek Polaków w Niemczech był polską samoobroną, której celem była ochroną przed przed agresywną polityką germanizacyjną władz niemieckich. Jego celem było pielęgnowanie polskiej kultury i zapewnienie Polakom bezpieczeństwa prawnego i gospodarczego.

s. 286 - Opis rodziny Mackowiczów. Ta niezwykle zasłużona dla krzewienia polskości rodzina doczekała się zaledwie jednej strony w publikacji. Dla porównania, tyle samo miejsca prof. Zdrenka poświęca np. Eduardowi Hermannowi Knaakowi (był młynarzem) oraz Hansowi Mallachowi (lekarz, członek ochrony Kancelarii Rzeszy). Czterej bracia Mackowiczowie byli działaczami ZPwN, Izydor nawet kierownikiem V Dzielnicy ZPwN. Przy opisie rodziny Mackowiczów .pominięto szereg istotnych wątków. Zamieszczono również niepełne informacje. Na przykład przy Janie Mackowiczu mowa jest o tym, że miał syna Eugeniusza, który był duchownym. Przemilczano natomiast jego drugie dziecko - Rocha Mackowicza - profesora ART/UWM w Olsztynie. Czy było to pokłosiem opinii, którą prof. Roch Mackowicz wyraził na temat pracy historycznej prof. Zdrenki? Znajduje się ona w publikacji pt. "Dziedzictwo" (s.68-69). Wymienionej książki, która opisuje m.in. historię Ziemi Złotowskiej, również próżno szukać w bibliografii prof. Zdrenki.

s. 201-205 - Honorowi Obywatele Miasta Złotowa. Prof. Zdrenka poświęca Niemcom kilka stron (razem z odsyłaczami, bo niektórzy Honorowi Obywatele byli też patronami ulic, np. Massenbach, Kelch i in.). Pół kartki przypadło natomiast osobom, którym tytuł ten nadano po 1945 roku. Przy Marku Borowskim (Marszałek Sejmu III RP) znajduje się błędna informacja, że miał związki ze złotowskim samorządem (s.205). Warszawski polityk z Sojuszu Lewicy Demokratycznej oczywiście ich nie posiadał (nie był na naszym terenie radnym, burmistrzem, działaczem społecznym itd). Miał jedynie związki z politykami złotowskiej lewicy (w tym wspólny korzeń w PZPR), którzy podarowali mu ten tytuł.

s. 85 - 553 - Brak biogramów powojennego duchowieństwa katolickiego w Złotowie oraz informacji na temat jego społecznej działalności. Nie ma np. biogramu ks. Zachariasza Kruża (Krauze), który założył „Caritas”, i otworzył dwa przedszkola. W Złotowie dla 90 dzieci, prowadzone przez Siostry Elżbietanki, i w Świętej dla 30 dzieci. Poprzez parafią rozdzielał żywność i odzież, pochodzące z darów amerykańskich. Istnieje wiele źródeł, które opisują jego życie i działalność społeczną. Nie ma również hasła: Hospicjum w Złotowie, które odgrywa ważną rolę w opiece nad beznadziejnie chorymi ludźmi. Ulga w cierpieniu możliwa jest dzięki poświęceniu Sióstr Elżbietanek.

s. 450- 465 - Opis złotowskich szkół. Większość miejsca Autor poświęca tym z niemieckim rodowodem. Nieco ponad stronę zajmuje historia działalności Prywatnej Katolickiej Szkoły Powszechnej (przedwojenna szkoła polska). Z czego gro miejsca to  opis budynku i wplecione w jego historię nazwiska: Hermanna Wangemanna i Ericha Hoffmanna. Szkolnictwu funkcjonującemu od 1945 roku Autor poświęca zaledwie dwie strony. Z tego część miejsca zajmują fotografie. Profesor Zdrenka zaledwie akapit poświęca Szkole Podstawowej nr 1. To i tak względnie dużo, bo resztę placówek tego typu zbywa milczeniem (np. tzw. "Gwardia" w budynku - Wili Iwańskiego). Niewiele lepiej traktuje szkolnictwo ponadgimnazjalne. Jednym z wyjątków jest s. 539 i opis "Zespołu Szkół Rolniczych". Wymienieni są dyrektorzy, brak natomiast kadry nauczycielskiej. Autor podaje, że od 1976 roku oficjalna nazwa szkoły brzmi "Zespołu Szkół Rolniczych". A jak się nazywała wcześniej? Państwowe Technikum Rolnicze! Tego rodzaju nazwy prof. Zdrenka jednak nie podaje na s. 539. Pomija też ośrodki szkolenia. Przykładem utworzony w 1969 roku Ośrodek Szkolenia Rolniczego, który umożliwił rolnikom indywidualnym uzyskanie ciągnikowego prawa jazdy: Przeszkolono w ten sposób tysiące traktorzystów. Interesujący jest fakt, że prof. Zdrenka ubolewa, że materiału z okresu przedrozbiorowego jest tak mało. Z treści publikacji "Złotów 1370-2020" można wywnioskować (na przykład w kontekście złotowskiego szkolnictwa), że podobny problem występuje z okresem powojennym 1945-2020. 

 

Uwagi końcowe

W przedstawionym katalogu wymieniono tylko przykładowe błędy i nieścisłości. Mankamentem publikacji jest również "zabawa w genealogię" (chodzi o przedstawienie drzew genealogicznych, zwłaszcza niemieckich i żydowskich rodów). Czyni to pracę mniej przejrzystą. Można też spekulować, że to właśnie "zabawa w genealogię" spowodowała brak czasu na inne badania archiwalne i w konsekwencji brak wymienienia w książce wielu Polaków, którzy zasłużyli się dla Ziemi Złotowskiej (na przykład po 1945 roku). Można też wysnuć domniemanie, że taki kształt pracy był wyborem świadomym, podyktowanym tym, że książka będzie przetłumaczona na język niemiecki i rozprowadzona m.in. w środowiskach ziomkowskich.

Książka jest dość ładnie wydana. Może razić jednak jej okładka. Znajduje się na niej napis „Flatow i Pommern”. Podobnie rzecz się ma z dokumentem na płaszczyźnie tylnej książki, który odnosi się do niemieckiej nazwy „Flatau”. W tym kontekście warto przywołać jeden z komentarzy, który zamieścił pan Darek. Był on odpowiedzią na słowa prof. Zdrenki, że „...jest to jedyny zachowany dokument miasta Złotowa, spisany na pergaminie przy zachowaniu średniowiecznej formy sporządzania dokumentów wraz z przywieszoną woskową pieczęcią miejską w drewnianej puszce” . Pan Darek słusznie zauważył, że „Z punktu widzenia rzetelnego historyka należałoby napisać, że: „jest to jedyny ZNANY zachowany dokument miasta Złotowa …”. Nie wiemy, czy jakiś naukowiec nie odszuka jeszcze innego dokumentu? I co wtedy? Po drugie – znowu cytat: „… co najbardziej dziwi, dokument wystawia burmistrz i rada miasta Złotowa w języku niemieckim! Mało tego, nie używają oni przy tym polskiej nazwy miasta Złotów, lecz niemieckiej Flatau”. Tu również zdziwienie jest co najmniej nie na miejscu, gdyż w tym okresie wiele polskich dokumentów było sporządzanych w języku innym niż polski… Po trzecie – „mamy informację, skąd przybywali osadnicy na ziemię złotowską (w tym przypadku z Niemiec z terenu Pomorza Zachodniego z okolic Goleniowa)”. Tu pojawia się ewidentna nadinterpretacja, ponieważ z tego dokumentu: MAMY TYLKO INFORMACJĘ SKĄD PRZYBYŁ JEDEN Z OSADNIKÓW. Generalizacja jest w tej chwili nadzwyczaj rażącym nadużyciem DYSKWALIFIKUJĄCYM autora! Po czwarte – Pańska sugestia?, że „Po prawie 300 latach historia mogłaby w tym względzie zatoczyć koło i powtórzyć się. Złotowian, czytelników Aktualności Lokalnych zapytuję, jaka byłaby Wasza reakcja, gdyby obecny burmistrz Złotowa zaczął wystawiać dokumenty w języku niemieckim, datując je nie w Złotowie, a w Flatau?” jest sugestią całkowicie absurdalną i prawdopodobnie, mniej, lub bardziej świadomą PROWOKACJĄ, gdyż, mam nadzieję, że ma Pan tego świadomość, iż w Polsce obowiązującym językiem urzędowym jest język polski! Co za tym idzie, niemożliwym jest wystawienie TAKIEGO DOKUMENTU W JĘZYKU NIEMIECKIM! Przykre, że osoba uważająca się za autorytet. Świadomie pisząca o sobie, że jest „tylko” miedwiedystą, ma aspiracje do opisywania historii najnowszej, nie biorąc pod uwagę jakże ważnych kontekstów".

W uwagach omówiono „Zarys dziejów”, „Hasła” i „Bibliografię”. Na koniec jeszcze raz o wstępie. Można zauważyć, że dużo miejsca Pan Profesor poświęca w nim wydarzeniom z 1945 roku. Zdaniem prof. Zdrenki miało wówczas miejsce „wyzwolenie” i "włączenie ziemi złotowskiej w skład państwa polskiego". Dodaje przy tym, że „ ten okres w dziejach tej ziemi i miasta był najboleśniejszy”. Rozumieć należy zatem, że gorszy od krzyżackich najazdów, szwedzkiego potopu, rozbioru Polski, przejścia wojsk francuskich i rosyjskich w okresie wojen napoleońskich, prześladowań ludności polskiej, żydowskiej i romskiej przez Niemców w okresie II wojny światowej.

Profesor Roch Mackowicz – pochodzący z patriotycznej i zasłużonej dla ziemi złotowskiej rodziny – odnosząc się do jednej z wcześniejszych publikacji prof. Joachima Zdrenki napisał: „Jest to kolejny negatywny przykład, że nawet szlachetny cel nie uświęca środków”. A dalej „Osobiście mam ogromny żal do opracowującego, jak by nie było przecież i autochtona i doświadczonego historyka, za brak uczciwego komentarza w książce, wydanej w czasach, gdy mówienie prawdy o tamtych czasach już nie kosztuje odwagi cywilnej ani utraty posady” (R.M. Mackowicz, Dziedzictwo, Olsztyn 2010, s. 68-69). Słowa prof. Mackowicza pozostają aktualne również w stosunku do książki „Złotów 1370-2020”. Dlatego prosimy bardzo gorąco o jej obiektywną recenzję przez naukowców, organizacje społeczne (np. czerpiące z tradycji Związku Polaków w Niemczech), niezależnych historyków i instytucje państwowe (np. IPN). Również dziennikarzy oraz Czytelników. Wierzymy, że tego rodzaju praca pomoże przy powstaniu kolejnej publikacji o dziejach Złotowa. Tym razem wolnej od przypadłości, które charakteryzują jubileuszową książkę „Złotów 1370-2020”.

 

Redakcja 77400.pl

Kamil Ceranowski

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu pilska.tv z siedzibą w Pile, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
donos
donos 16.07.2021, 23:41
W winietce widzimy autora: Kamil Ceranowski. Czy ten kapuś został postawiony przed wymiar sprawiedliwości za fałszywe oskarżenie w roku 2012 obywateli Rzeczypospolitej?

Pozostałe